emcia
Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: warszafffka
|
Wysłany: Wto 10:55, 04 Lip 2006 Temat postu: fajni rodzice... :/ |
|
|
Magda Schneider-Albach i Wolfang Albach - dwójka aktorów, rodzice Romy. Wolfgang nie był najlepszym ojcem - poczynając od narodzin swej córki, kiedy ani razu nie odwiedził jej ani swej żony w szpitalu , poprzez to, że całą opiekę nad Rosemarie (jakby ktoś nie wiedział to imię Romy ) "zwalił" na swoją żonę. Magda musiała jakoś utrzymać rodzinę, więc ciężko pracowała. Małą Romy zajmowała się jej babka (aktorka Burgtheater).
Magda nie miała najlepszego kontaktu z córką. Posłała Romy do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry zakonne. Romy czuła się tam bardzo samotna i nielubiana (siostry miały do niej dziwny stosunek - raz miłe, innym razem oschłe), mimo to Magda nie odwiedzała jej. Jednak dziewczynka uwielbiała swoją mamę i chciała być jej połuszna - wierzyła, że w ten sposób zdobędzie jej miłość... W późniejszych latach Magda niejako sterowała życiem Romy i wymagała od niej bezwzględnego posłuszeństwa. Mówiła jej, że nawt jeśli ma już za sobą kilka filmów (które z resztą odniosły sukces), to prawdziwego rzemiosła aktor musi uczyć się w normalnym, podmiejskim nawet teatrze. W wyniku tego Romy cały czas miała wrażenie, że była o wiele gorsza od swej matki, która przecież tyle razy występowała w teatrze; i dążyła do tego niedoścignionego ideału. Dopiero kiedy wyjechała do Paryża, odcięła się nieco od mamusi...
Wolfgang nie był najlepszym ojcem, jak już wspomniałam. Co nieco naten temat mówi fragment "Romy":
"Romy ubóstwia zarówno matkę, jak i ojca, to niezatarty pozostaje pewien wstydliwy epizod: ojciec, kóry zazwyczaj w ogóle nie troszczył się o swoje potomstwo, odwiedził ją pewnego razu u babki; życzenie Romy, aby na jarmarku przejechć się diabelską kolejką, spotkało się z ostra odmową. Kiedy Romy, w akcie krnąbrnego buntu, usiadła na krawężniku, ogarnięty wściekłością tatuś zaczął ja ciągnąć po chodniku do samochodu, ścierając jej przy tym pośladki aż do krwi. Opatrującej ją babci Romy przysięgała ze łzami w oczach: - To wcale nie boli..."
no... i to by było na tyle...
Post został pochwalony 0 razy
|
|